środa, 27 lutego 2013
sobota, 23 lutego 2013
Rozdział 6
Szukam adminów na moim Fp . ;] Dodawajcie komentarze i swoje opinie o rozdziale . :D
Weszła do salonu zauważyła pierw Malfoya a naprzeciwko niego stała Pansy Parkinson. Zamilkli.
- Co ta szlama tu robi, Draco ? – Wykrzyknęła, zdenerwowana Pansy.
- Ona.. Ona tu mieszka … Bronię ją przed śmierciożercami . -Odrzekł nerwowo Malfoy. Parkinson spojrzała z obrzydzeniem na dziewczynę . Po chwili wybuchła .
-Co .. Co takiego ? To ja narażałam życie dla niej ? Hahahhah . -Rzuciła sarkazmem .
-Tak, dla niej. Dzięki że nas ostrzegłaś .
- Nie ostrzegłam was . Ostrzegłam tylko ciebie Draco. Myślałam że ona nie żyje po tym ataku w sklepie . Ale jak widać myliłam się .
– Mówiła to bardzo rozzłoszczona, a do oczu napłynęło jej kilka łez .
-A dlaczego nas .. to znaczy go ostrzegłaś ? – Rzuciła szybko Hermiona .
-To dlatego że, ja ko.. kocham Cię Draco już od czasów szkoły . –Rozpłakała się . Po czym wszyscy zamilkli .
- Jak to .. ? Ale wiesz że byliśmy i będziemy tylko ... przyjaciółmi. ..Przykro mi .
-Dlaczego ? To przez tą Granger ? Wolisz szlamę od czarownicy czystej krwi ? – Rozpłakała się. I aportowała się za nim chłopak coś powiedział .
- To wszystko przeze mnie . Ona mogła zginąć , a ty się pokłóciłeś z nią . To moja wina . Przepraszam . Powinnam odejść i nikogo nie narażać .
- Nie, nie możesz . Teraz jesteśmy bezpieczni . Nie znajdą nas. W przeszłości zrobiłem dużo złego, muszę teraz to wszystko naprawić .
- Naprawdę ? Masz pewność że nikomu nic się nie stanie z mojego powodu ?
- Tak, jeżeli będziesz przy mnie. Nie możesz się nigdzie aportować .
-Dobrze. Ale jak komuś stanie się krzywda wyniosę się z stąd jak najdalej . Zgoda ?
- Tak, zgadzam się . Ale musisz trzymać się blisko mnie . – Podszedł do dziewczyny, bliżej . Zapadła cisza. Podszedł jeszcze bliżej . Dziewczyna poczuła jego oddech na jej policzku .
-Yhymnn – odsunęła się .
.. No ale… będziemy mogli iść w sobotę na ślub Harrego i Ginny , prawda ? Obiecałeś że pójdziesz . – Sytuacja rozluźniła się . Dziewczyna uśmiechnęła się . A chłopak skrępował się . Nie wiedział dlaczego tak postąpił, nie wiedział też co ma odpowiedzieć . Z jednej strony wiedział ,że nie może jej narażać . Wpadło mu do głowy że w poniedziałek porozmawia z Potterem żeby razem jakoś ukryli ich miejsce imprezy.
- Tak, oczywiście że pójdziemy . Jutro porozmawiam z Harrym o dodatkowych zaklęciach obronnych .
- Dobra . A co teraz będziemy cały czas siedzieć w domu ?
-Niestety tak . Przebrałaś się , jak przecież ubrania zostały w tamtym domu .
- A to to co ? – Podniosła rękę z niedużą torebką .
- Wiesz zaklęcie zmniejszająco zwiększające . – Uśmiechnęła się , odwróciła się na pięcie po czym poszła do salonu, usiadła na czarnej kanapie . A Malfoy zaśmiał się pod nosem . I ruszył w ślady dziewczyny.
- Dlaczego, nie mieszkasz tutaj przecież jest tu pięknie . – Hermiona, zadała pytanie na , którym, myślał przez dłuższy czas.
- Wiesz mocno kochałem Astorię, nie mogłem tutaj mieszkać sam , wszystko mi ją przypominało . Ale teraz… wszystko się zmieniło . Zrozumiałem że to już koniec– Zniesmaczył się po czym odwrócił głowę .
- A dlaczego zerwaliście . - Granger dalej drążyła temat .
-Nie kochała mnie . Ona była ze mną tylko dla pieniędzy , zauważyłem to jak obściskiwała się z Ronem to było jakoś pół roku temu . – Spojrzał na dziewczynę, a ona wstała i wybuchła.
- Przecież pół roku temu byłam jeszcze z nim . Okłamywał mnie . To dla niej zerwał ze mną . – Rozpłakała się , jej nogi ugięły się. Malfoy, podszedł do niej objął ją w talii i przytulił .
-Wiem jak się czujesz. Przeżywałem to samo . Wiem co ci poprawi humor . – Prawą dłonią podniósł jej podbródek . Ona spojrzała na niego .
- Tak ? Co masz na myśli ?- Otarła łzy i spojrzała mu prosto w oczy.
- Lody. Tak, lody czekoladowe i sos czekoladowy dużo polewy . – Zaśmiał się , po czym zaciągnął dziewczynę do kuchni. Rozweseliła się . W kuchni Hermiona stanęła przy blacie , patrzała na Draco co on wyprawia . Otworzył lodówkę wyjął czekoladowe lody, polewę i bitą śmietanę , wziął produkty i położył je na blacie koło dziewczyny . Wyczarował dwa duże pucharki . Malfoy nakładał im lody , a Hermiona wzięła bitą śmietanę i patrząc na blondyna wpadła na pomysł .
- Otwórz usta .
- Po co ?
- Zobaczysz . – Zrobił jak powiedziała . Otworzyła bitą śmietanę , i przyłożyła do ust chłopaka i wcisnęła. Śmietana poleciała mu po prawym rogu ust. Hermiona cofnęła pojemnik , po czym dotknęła jego kącika ust , i lekkim ruchem ściągnęła go . A następnie zaczęła się śmiać. Jakoś nie zaważyli z zrobiło się już późno . Dzień szybko zleciał . Poszli do pokojów .
piątek, 22 lutego 2013
Rozdział 5 : Co tu się dzieje ?
Witajcie . Przepraszam was że dopiero dzisiaj dodaje następny rozdział ale, mam dużo nauki . ;xx Następny będzie jutro. Wiem że ta notka jest krótka ale się postaram pisać dłuższe . ;]
Poszukuje admina na moim FP. Link : Dramione . Co sądzicie o rozdziale ? Zapraszam do komentowania i wyrażania własnej opinii :) . No to na razie na tyle miłego czytania . ;)
Wstał i zapytał .
- Już, kupiłaś co miałaś kupić ? – Dalej trzymał ją za rękę . - Tak, chodźmy już do domu . Jakoś źle się poczułam .– Zniesmaczyła się . Draco aportował ich do domu . Dziewczyna usiadła w salonie.
-Jak się czujesz ? Co cię boli ?
- Głowa, głowa. – złapała się za głowę z pochmurną miną .
- Idź się na górę i połóż się .
- Ale ty nigdzie nie pójdziesz, prawda ? Nie chciałabym być sama. – Zawstydziła się .
- Nie, nie bój się . Będę przy tobie zrobić ci coś do picia i przyjdę na górę . Dobrze ?
- Tak . ***
Gdy Draco wrócił z kuchni do sypialni w ,której spała dziewczyna usiadł na krześle koło łóżka. Było ono stare i czarne ale nie było widać że ktoś kiedyś go używał . Podał Hermionie kubek gorącego kakao.
- Dziękuję . – odparła patrząc na niego , Usiadła po turecku na łóżku .- I jak lepiej . –Zapytał się chłopak poprawiając swoje blond włosy. Hermiona pokiwała głową że tak, zamaczając usta w gorącym napoju . Rozmawiali długo . Aż Hermiona zasnęła Malfoy przykrył ją, a sam usiadł na krześle czuwając nad dziewczyną, ale po chwili sam zasnął , było dobrze po dwudziestej . Rano pierwsza obudziła się Hermiona,czuła się dobrze, patrząc na chłopaka myślała jak podziękować za wszystko Draconowi , wpadła na pomysł . Po chwili widziała jakby chłopak przebudzał się więc, uklękła na łóżku, odsunęła od siebie koc ,którym była przykryta . Miała na sobie czerwoną nocną koszulę, z białą koronką u dołu . Nachyliła się do chłopaka oparła się rękoma o oparcie . On poczuł jej oddech na swojej szyi, ocknął się, skierował głowę w kierunku Hermiony, pocałował ją tak namiętnie, kilka sekund później położył swoje zimnie dłonie na jej zarumienionych policzkach. Drgnęła czując zimno. Cofnęła się do łóżka , ciągnąc za tym Malfoya. Draco oddał się jej ruchom, pocałował ją kilka razy w szyję, gdy nagle coś wpadło rozbijając przy tym okno . - Co to ? – Spytała dziewczyna .- Nie wiem, zobaczę . – Wstał z łóżka, podszedł do ułamków szyby, podniósł to. Był to czarny kamień oraz przytwierdzona do niego kartka z nie starannym pismem . Malfoy podszedł do okna ,ale nikogo tam nie było . Odwiązał kartkę od kamienia i zaczął czytać w myślach . „ Draco uciekaj oni wiedzą gdzie jesteś . Spróbuję ich jakoś zatrzymać . Pansy . ‘’ Chłopak podbiegł do Hermiony wziął ją za rękę i powiedział : -Trzymaj się, mnie mocno. – Dziewczyna złapała szybko za torebkę i aportowali się do wielkiego domu. Wyglądał na opuszczony . Draco , trzymając dalej rękę Hermiony zaczął iść w stronę domu, szybko, ciągnąc za sobą Granger. Dziewczyna podskakując za nim, wykrztusiła tylko : - Malfoy, gdzie my jesteśmy? Gdzie ty mnie ciągniesz ? – Zaczęła oglądać się wokół siebie słońce weszło na niewysoki horyzont, można było przypuszczać że jest godzina dziewiąta .
-Chodź ! W środku ci wyjaśnię wszystko . – Malfoy patrzył cały czas przed siebie, ani razu nie spojrzał na dziewczynę . Przybliżali się do drzwi, Draco wyjął różdżkę i wymówił zaklęcie w kierunku drzwi .
-Alohomora . – Drzwi otworzyły się. -Wejdź. Ja spróbuje ukryć nas przed nimi. – Hermiona zrobiła jak on powiedział . Weszła . A chłopak podniósł różdżkę i rzucił zaklęcia : Salvio Hexia , Protego Totalum i Cave Inimicum , po czym wszedł do środka domu zamknął za sobą drzwi i wymachując różdżką mówił :-Chłoszczyść . – Zrobiło się czysto . Światła się zapaliły, Hermiona dopiero dostrzegła że dom jest większy niż się wydawał. Najpierw rzucił się jej ogromy salon zajmował większość parteru, a znajdował się tam kominek ,a obok niego stała waza z proszkiem Fiuu . Był telewizor i dwie duże czarne kanapy. Ściany były pomalowane na ciemny kolor . Przechodząc przez salon można było zauważyć kuchnię ,oraz jadalnię . W jadali stał stół na dwanaście osób. Po obejrzeniu pomieszczenia Hermiona spojrzała na blondyna i zapytała :- Co jest ? Wytłumaczysz mi to ?
- Tak, oczywiście . Śmierciożercy znaleźli nas w tamtym domu, to co wpadło do sypialni była to cegła z kartką że nas znaleźli . A to … to jest mój dom w którym…. W którym mieszkałem kiedyś z Astorią . Ale to już przeszłość . Chodź zrobię śniadanie .
– Po tych słowach poszli do jadalni, Draco odsunął krzesło , zasiedli . Po chwili pojawiło się wyśmienite jedzenie .W czasie jedzenia panowała cisza. Po zjedzeniu dziewczyna zorientowała się dopiero że jeszcze jest w koszuli . Zawstydziła się .
- Możesz mi wskazać łazienkę ? - Tak . Po prawej stronie od drzwi głównych są schody, prowadzące na górę i na górze korytarzem prosto i będziesz na miejscu . – Hermiona wstała i postąpiła według wskazówek chłopaka. W łazience przebrała się, upięła włosy w lekkiego koka i zeszła na dół usłyszała jak Draco z kimś się ostro kłóci . Była to kobieta o czarnych włosach. CIĄG DALSZY NASTĄPI . ;))
niedziela, 10 lutego 2013
Rozdział 4
Czytać i komentować . Zapraszam . ;)
Malfoy podał jej rękę i objął w talii. Po chwili dziewczyna siedziała już na krześle koło biurka. Słaba ale była świadoma co się dzieje wokół chłopak dał jej szklankę z wodą . Ginny i reszta uspokoili się i usiedli . Harry po chwili spytał się co się stało. Draco odsunął się od stołu i pochylił się, przyłożył ręce do skroni a po chwili powiedział słuchajcie.
- Wiedzie, za czasów Czarnego Pana dostałem jeszcze jedno zadanie . Miałem ….. miałem zabić jakąś szlamę. I wtedy ... Bellatrix wyrwała się przy stole i powiedziała żeby to właśnie była Hermiona. Ale nie byłem wstanie tego zrobić, było to ze dwa tygodnie po śmierci Albusa. A jakiś czas później była już druga bitwa o Hogwart i on zginął . I reszta śmierciożerców wtrącono do Azkabanu no ale oni uciekli i zaatakowali ją . I dalej będą próbować dziś rano zadzwoniła do mnie matka że u niej też oni byli i musi się teraz ukrywać. Dlatego w księgarni , w piekarni, u mojej matki i dzisiaj w tym salonie . Oni bywają tam gdzie Hermiona była. Będą dalej ją atakować żeby jej odebrać życie. … - Malfoy przerwał ,ponieważ wszedł minister Aurorów . Minister po zamknięciu drzwi podszedł bliżej do czarodziejów. Złożył ręce za siebie i powiedział . – Chciałbym poinformować pannę Granger że dziś rano, ktoś podpalił pani dom. Niestety nie udało się go uratować . Bardzo mi przykro . – Po tych słowach odwrócił się i wyszedł. Kiedy drzwi się zamknęły Hermiona rozpłakała się i mówiła . - I gdzie ja teraz będę mieszkać ? Moje wszystkie ubrania, pamiątki, książki wszystko spłonęło. Ginny mogę się u was zatrzymać na jakiś czas ? Proszę . – Patrzyła na rudowłosą dziewczynę z nadzieją że się zgodzi . – Hermiono, wiesz że nie długo bierzemy ślub i właśnie z tej okazji przyjeżdżają do nas goście, więc… Sama rozumiesz, prawda ? Przepraszam . Może u Rona? – Odparła dziewczyna z nadzieją że przyjaciółka jej to wybaczy . – Nie, nie , nie ma mowy. – odrzekła Hermiona . Przyszło jej do głowy co byłoby gdyby Ron zaprosił tę swoją dziewczynę . Popatrzyła na Rona . Fuj pomyślała . Z rozmyślań wyrwał ją Potter. – Draco, a może u ciebie by Hermiona została na jakiś czas ? Dopóki wszystko się nie ułoży ? A jak by oni znowu chcieli zaatakować Hermionę to byś mógł ją uratować. Przecież znasz się na czarnej magii . I wiesz co oni mogą zrobić . Prawda ? – Potter mówił z przekonaniem mając nadzieję że się zgodzi. Patrzył na Malfoya . A on nie wiedział jak ma postąpić . – Tak.. Tak. Znam się na czarnej magii i na śmierciożercach. I wydaje mi się że to jest dobry pomysł . – Uśmiechnął się lekko . Po chwili Hermiona wtrąciła . – A ja nie mam nic do powiedzenia na ten temat ? Przecież ukończyłam Hogwart. I umiem zadbać o siebie . – Nagle Ginny, Harry, Draco krzyknęli . – Nie. Nie masz nic do powiedzenia . – Będziesz bezpieczna u Malfoya – dodała Ginny . – Granger wzruszyła ramionami . Przerzuciła oczami i powiedziała . – Widzę że i tak nie mam wyboru. – Wszyscy się uśmiechnęli poza Ronem.- No to jak idziemy ? Zmęczona jestem tym wszystkim . – Mówiła to wstając. Wstała . Chciała iść w stronę drzwi ale nie mogła była za słaba, nogi się jej ugięły ale Draco zdążył ją objąć w talii żeby nie upadła. – Dziękuję – odrzekła wskazując na drzwi, objęła go jedną ręką i uśmiechnęła się . Wyszli szli korytarzem do windy w ciszy. Gdy winda stanęła wysiedli i Malfoy aportował ich do jego domu. Dom Malfoya nie był duży na wchodząc do mieszkania naprzeciwko widać było nie duży salon , w którym w rogu stała duża, biała kanapa leżało na niej kilka poduszek. Naprzeciwko znajdowała się też kanapa ale, była mniejsza a na niej był koc. A nad nim wisiał duży, płaski telewizor. Po prawej stronie znajdowała się kuchnia była mniejsza od salonu a żeby tam wejść było trzeba przekroczyć kilka schodków. Obok kuchni były schody prowadzące na górę. Na górze najpierw było widać łazienkę a z prawej strony była sypialnie Malfoya. A z lewej był pokój gościnny . Gdy weszli do domu Draco zaniósł Hermionę do salonu po czym udał się do kuchni zza ściany spytał się : - Hermiona, może jesteś głodna, albo może chcesz coś do picia ? - dziewczyna nie odezwała się . Chłopak wyszedł i zobaczył że Granger zasnęła uśmiechnął się po czym wyjął różdżkę i wycelował w dziewczynę . : - Wingardium Leviosa . – Po czym ostrożnie, przeniósł Hermionę do swojej sypialni a sam poszedł do gościnnego pokoju .
***
Następnego dnia Draco wstał pierwszy , odświeżył się w łazience po czym poszedł do sypialni żeby zobaczyć, czy Hermiona się obudziła. Gdy wszedł dziewczyna się obudziła, usiadła na łóżku . – Cześć . I jak się spało ? – Uśmiechnięty chłopak podszedł do niej i zagadał . – A hej . Dobrze . – Uśmiechnęła się , ale po chwili znikł jej ten uśmiech i spuściła głowę .- Coś się stało ? - Coś się stało ?
- Tak. Przecież moje wszystkie rzeczy i ubrania się spaliły i teraz nie mam nawet w co się ubrać , ani żadnych ręczników . Nic. Rozumiesz nic nie mam . – Rozpłakała się, chowając twarz w dłonie. - Nie martw się. Na początek .. – Wstał, podszedł do szafy wyjął dwa ręczniki, swoją ulubioną niebieską koszulkę i podszedł do dziewczyny . - … masz tutaj ręcznik i idź się wykąpać . Nie mam ubrań dla kobiet, ale masz tutaj moja ulubiona koszulę, jest długa możesz sobie z niej sukienkę zrobić. A jak będziesz chciała spodnie to może coś znajdę. Dzisiaj jest sobota więc, jak się pośpieszysz będziemy mogli, iść do sklepu z ubraniami . – Uśmiechnął się , po czym udał się na dół , do kuchni. Hermiona wzięła te rzeczy i poszła do łazienki. Po pół godzinie wyszła z niej i zeszła na dół.
- Draco … Co tak ładnie pachnie ? – Weszła do kuchni, usiadła koło stołu .- A nie wiedziałem na co masz ochotę, więc zrobiłem : tu masz grzanki uważaj jeszcze gorące, dżem truskawkowy , sałatka z ryby i warzywna. – Usiadł po drugiej stronie stołu.
- Jak to smakowicie wygląda. – Nagle zaburczało jej w brzuchu .
-Przepraszam .
- Nie ma za co . Nic ostatnio nie jadłaś . Częstuj się . Smacznego . – Uśmiechnął się i podał jej talerz z grzankami. - Dziękuję . Smacznego . – Po chwili, wzięła pierwszy mały kęs grzanki z dżemem po czym powiedziała . - Draco… Chciałabym Ci podziękować za to .. no wiesz za wszystko że mnie uratowałeś, gdyby nie ty to… to by mnie dzisiaj już tu nie było . Przygarnąłeś mnie . Dziękuję . – Uroniła łezkę, która zleciała jej po poliku . Otarła ją. Spojrzała na chłopaka który się przyglądał jej . Ugryzła następny kawałek . Draco patrzał na nią , uśmiechnął się szeroko i nic nie powiedział , spuścił głowę . Po dwudziestu minutach, skończyli jeść . Wstali. Malfoy zaczął sprzątać ze stołu i wkładać brudne rzeczy do zlewu . Hermiona podeszła do zlewu puściła wodę po czym wzięła talerz i zaczęła myć go . - Zostaw, pomyję . – Rzekł blondyn . Stanął za nią, poczuł zapach jej włosów i roześmiał się.- Nie, może się przydam na coś . A co cię rozśmieszyło ? - odwróciła się . - Dobra jak chcesz. Czy przypadkiem myłaś włosy moim szamponem ? – Zaśmiał się ponownie.
- Tak, przepraszam, ale nie mam jeszcze własnych kosmetyków. – Zawstydziła, odwróciła się i myła dalej talerze .- Nic się nie stało. Teraz pachniesz tak pięknie . – Poszedł do salonu, położył się na kanapie. Hermiona zmyła wszystkie naczynia, po czym udała się do salonu .
- I jak idziemy do tego sklepu ? - Chwila .. – Ubrali się. Draco złapał ja za rękę. Znaleźli się w nie dużym butiku . Usiadł na krześle. A Hermiona poszła po ubrania . Po dwóch godzinach dziewczyna zapłaciła za swoje ubrania i kosmetyki. Po czym podeszła do Malfoya . Zasnął . Uśmiechnęła się . Pogłaskała go po poliku lekko, z uczuciem . Uśmiechnął się i powoli otworzył oczy . Zauważył stojącą przed siebie dziewczynę, złapał ją za rękę która dotykała jego polika . Wstał i zapytał . - Już, kupiłaś co miałaś kupić ? – Dalej trzymał ją za rękę . - Tak, chodźmy już do domu . Jakoś źle się poczułam .
– Zniesmaczyła się . Draco aportował ich do domu . Dziewczyna usiadła w salonie. -Jak się czujesz ? Co cię boli ?
- Głowa, głowa. – złapała się za głowę z pochmurną miną .- Idź się na górę i połóż się .
- Ale ty nigdzie nie pójdziesz, prawda ? Nie chciałabym być sama. – Zawstydziła się .
- Nie, nie bój się . Będę przy tobie zrobię ci coś do picia i przyjdę na górę . Dobrze ?- Tak .
środa, 30 stycznia 2013
Rozdział 3
Następnego dnia Hermiona wstała,
zjadła, umyła się nałożyła szatę i ruszyła do pracy. Gdy jechała windą na swój
poziom wsiadł do niej Ron . Hermiona się odsunęła . Byli sami w windzie, Ron
zaczął rozmowę . : - Cześć Hermiona, z kim będziesz szła na ślub Harrego i
Ginny? – Uśmiechnął się do niej . Ona nie odwzajemniła tego . Powiedziała : -
Hej . Nie wiem z kim a ty ? – A ja z Asterią . – Uradowany Ron wyszedł z windy
na niższym poziomie niż powinien . Granger pojechała na właściwy poziom .
Wysiadła i poszła do biura . W środku
zastała Pottera jak uzupełniał raport o włamaniu do księgarni . – Cześć Harry,
co tam masz ?
- uśmiechnęła się i podeszła do niego, opierając się o stół. – A hej. To z tego
włamania . Nic nie zginęło, tylko kilka półek przewrócili, ale był napis
odkryłem to dopiero po użyciu zaklęcia odkrywającego. – powiedział Potter.
- A co było napisane . ? – Spytała się zaciekawiona dziewczyna .
- Było : „ I tak dopadniemy tą szlamę .” Masz tu zdjęcia. – dał jej zdjęcia i
pisał dalej .
- To straszne… - Wszedł Malfoy i Hermiona przestała mówić .
- Hej wam . – Mówił to patrząc i uśmiechając do Granger .- Ona to odwzajemniła
, wydawała się miła . Potter był za
bardzo pochłonięty pracą ,więc nie zauważył Dracona .
- Hermiona ?
– Tak ?
- Może byś chciała iść ze mną po pracy
na obiad do mojej mamy? To będą przeprosiny za wczorajszą akcję w
Azkabanie . – Zaciekawiony Draco czekał na odpowiedź po chwili ją dostał.
- Tak, bardzo chętnie. A wracając do wczorajszego to nic się nie stało. Ale
następnym razem uważaj. – Uśmiechnięcie to mówiła .. Po chwili Potter skończył pracę o
powiedział . :
- Ooo… Cześć Draco . Nie zauważyłem kiedy wszedłeś . Mógłbyś tą teczkę odłożyć
. ?
-Tak, oczywiście Harry . – Malfoy przeczytał z ciekawości akta a po chwili
odłożył i zapadła cisza . Po skończonej pracy Harry aportował się do domu . A w
biurze gdy Granger i Malfoy ubierali się .
Draco powiedział : -Przed aportowaniem się do mojej mamy musimy wpaść do piekarni po ciastko czekoladowe. Ulubiony deser mamy . – Uśmiechnął się , a Hermiona zaśmiała się i zgodziła. W piekarni dziewczyna powiedział : - Proszę weź jeszcze truskawkowe z białą czekoladą, moje ulubione.-szturchnęła Malfoya, uśmiechając się przy tym . – Naprawdę ? To jest też mój ulubiony deser. – odparł . – Nie możliwe . – Patrzyła na Dracona .– A jednak. – Mówił to płacąc dwadzieścia galeonów . Po zakupie przenieśli się przed dom matki Malfoya. Draco zadzwonił do drzwi . Dom był ogromy miał dwa piętra i duże podwórko. Narcyza otworzyła drzwi i ucieszyła się na widok syna, ale gdy spojrzała na Hermionę uśmiech troszkę znikł . – Witaj matko. – powiedział Draco . - Dzień dobry. – Powiedziała Hermiona wchodząc do domu . – Witaj Hermiono . –Odparła Narcyza. Gdy weszli Malfoy dał ciasta matce a, po chwili wszyscy usiedli do stołu. Po posiłku gdy jedli deser Narcyza spytała się ich : - I jak wam w pracy się układa . Słyszałam że razem pracujecie. – Tak, tak pracujemy razem. Dobrze wczoraj razem byliśmy na kontroli w Azkabanie . –Powiedziała Hermiona. – Wiesz mamo wczoraj widziałem tatę siedział na krześle pochylając się chyba żałuje tego czego zrobił – Mówił to spokojnie i trochę nie pewnie . – Aha . Dostałam dzisiaj od niego list że Thorfinn Rowle uciekł z Azkabanu, tylko jego żonie Susan się nie udało teraz ją przesłuchują i twojego ojca więc, tak szybko nie wypuszczą . – Przykro mi mamo. – Odpowiedział Draco . Po deserze Hermiona siedziała przy stole a Draco pomagał matce przy sprzątaniu ze stołu . Gdy byli sami w kuchni Narcyza zaczęła mówić cichym głosem, była podenerwowana. – Draco słyszałeś co się ostatnio stało w księgarni ? - Tak, było włamanie . - I wiesz co tam ministerstwo znalazło ? - Tak napis ,który pod zaklęciem odsłaniał się .- A pamiętasz co tam było napisane ? - Nie za bardzo coś w stylu : I tak dorwiemy tą szlamę . - Tak. Pamiętasz jakie dostałeś zadanie przed śmiercią Czarnego Pana ? - Eee.. Ze muszę uśmiercić Hermionę . - No właśnie . Ty chyba jeszcze nic nie rozumiesz . Ty po jego upadku powiedziałeś że tego nie zrobisz więc, wydaje mi się że Thorfinn Rowle i jego żona lub jego ludzie mogą to zrobić. - To znaczy że jak to prawdą muszę chronić Hermionę ? - Tak, no właśnie . - Będę na nią uważał . – Matka uśmiechnęła się . Wiedziała że Granger jest niczemu nie winna . I nie powinna ponieść śmierci . Chwilę później pożegnali się i wyszli. Malfoy odprowadzał dziewczynę nie chciał używać już magii . – Draco . Wiesz dziękuję ci za dzisiejszy wieczór był niesamowity . Miła jest twoja mama . – Nie ma za co . – Draco wiesz co niedługo jest ślub Harrego z Ginny może chciałbyś iść ze mną ? – Malfoy bez namysłu się zgodził . Obiecał matce że będzie uważał na nią . – Odprowadził ją i pożegnali się . Do poniedziałku .Następnego dnia to znaczy w piątek gdy Hermiona obudziła się nie śpieszyła się do pracy ,ponieważ zrobiła sobie tylko jeden dzień wolnego. Miała iść razem z przyjaciółką na zakupy. Po nie całej godzinie rozległ się dzwonek do drzwi . Hermiona podeszła i otworzyła je przed nimi ujrzała uśmiechniętą, rudowłosą, dziewczynę. – Ginny . Hej . Czekaj wezmę płaszcz i możemy się aportować . – Wzięła płacz i razem z przyjaciółką aportowali się do salonu sukien ślubnych . Dziewczyny weszły i zaczęły szukać idealnej sukienki dla panny młodej . Dobrze się bawiąc przy tym. ***W tym samym czasie w Departamencie Draco siedział w biurze, po chwili wszedł Harry z Ronem . – Co się stało? – zdziwiony Malfoy zapytał Harrego.- Znowu to samo było włamanie w piekarni i był ten dam napis co w księgarni . .. -Potter mówił wkurzony ale przerwał bo zadzwonił telefon, Draco odebrał . – Departament Aurorów, w czym mogę pomóc.- Draco ? Przybądź do mnie jak najszybciej . – Narcyza była przestraszona, gdy mówiła to do syna . Malfoy nie zdążył nic powiedzieć kiedy się rozłączyła . Zdezorientowany chłopak szybko aportował się do Narcyzy . Gdy już tam był wszedł i zaczął szukać matki . Siedziała w salonie, była zdenerwowana . – Co się stało ?- Byli tu .-Kto był ? – odparł chłopak.- Oni … Laudzie Rowlea . Szukali Hermiony . Uważaj na nią . Ja zakryje zaklęciem dom więc nie będę mogła się komunikować .- Dobrze mamo . Ja się dowiem gdzie jest Hermiona i będę na nią uważał . – Po tym czule się pożegnał z matką i aportował się do biura żeby się dowiedzieć gdzie jest dziewczyna . ***- Harry, Gdzie jest Hermiona . Jest w niebezpieczeństwie . – Mówił to pośpiesznie i szybko . - Jest razem z Ginny. Kupują suknie ślubną . A co się stało ?- Później ci to wytłumaczę . Lecę . – Aportował się do salonu.- Draco, co ty tutaj robisz ? – Powiedziała zdziwiona dziewczyna.-Nie ma czasu ci teraz tego wyjaśniaj . Bierz koleżankę i aportujemy się do Departamentu. – Mówił to szybko rozglądając się . Ginny płaciła za sukienkę i chcieli się już aportować gdy nie wiadomo skąd pojawiły się trzy osoby : Jagson , Thorfinn Rowle i Susan którą uwolnił dzień w ten sam dzień co napadli Malfoya, Granger i Ginny.- Jest ta szlama - powiedział Rowle. Po chwili wszyscy wyjęli różdżkę .- Sectumsempra . - Rowle wcelował w Hermionę, trafiając w nią . Hermiona upadła na ziemię i zaczęła lecieć jej krew . Malfoy szybko wziął dziewczynę i powiedział do Ginny . – Aportuj się jak najszybciej do Departamentu . – Zrobiła to . On też . Gdy już dotarli do Departamentu Położył ją . Ginny zaczęła płakać Harry wraz z Ronem uspokajali ją . Malfoy Uklęknął koło niej i położył na jej ciele różdżkę i zaczął nią jeździć po jej ciele mówiąc przy tym zaklęcie które odwróciło czar. Przypomniał je sobie gdy Snape też odwracał to zaklęcie. Po chwili wszystko zeszło z ciała Hermiony.
niedziela, 27 stycznia 2013
Rozdział 2
Po udanym wieczorze Hermiona następnego dnia
szła do Departamentu uśmiechnięta, niedaleko zobaczyła Dracona. Podszedł do
niej i zaczął rozmawiać : - Cześć . !
Co tam słychać ? – uśmiechnął się . – A Hej Draco, a nawet dobrze. A u Ciebie ?
- A też .
W Departamencie : - Dziękuję, za wczoraj. Dobrze się bawiłam, zapomniałam wtedy o Ronie. – powiedziała Granger . – Malfoy uśmiechnął się i powiedział . : Cała przyjemność po mojej stronie . – otworzył drzwi od biura i przepuścił Hermionę . Weszli usiedli i wzięli się do pracy. Pod czas uzupełniania akt Draco spoglądał na Hermionę .Po jakimś czasie przyleciał zapieczętowany samolocik. Ron złapał go i zaczął czytać :
Drodzy Aurororzy !
Wiecie dobrze że, co pół roku dwójka ministrów musi się udać do Azkabanu na kontrolę.Więc dwie osoby udadzą się do Azkabanu . Miłej pracy.
Minister Aurorów .
W Departamencie : - Dziękuję, za wczoraj. Dobrze się bawiłam, zapomniałam wtedy o Ronie. – powiedziała Granger . – Malfoy uśmiechnął się i powiedział . : Cała przyjemność po mojej stronie . – otworzył drzwi od biura i przepuścił Hermionę . Weszli usiedli i wzięli się do pracy. Pod czas uzupełniania akt Draco spoglądał na Hermionę .Po jakimś czasie przyleciał zapieczętowany samolocik. Ron złapał go i zaczął czytać :
Drodzy Aurororzy !
Wiecie dobrze że, co pół roku dwójka ministrów musi się udać do Azkabanu na kontrolę.Więc dwie osoby udadzą się do Azkabanu . Miłej pracy.
Minister Aurorów .
Ron odłożył
list i wyrwał się.
– Ja będę się aportował do Azkabanu. – Uśmiechnięty odsunął się od stołu i sięgał po płaszcz ,gdy nagle Hermiona krzyknęła :
– Nie, ty nigdzie nie idziesz! - Niby, dlaczego ?
– Bo ja idę z …… z Draco .
– Z nim ? - Zaśmiał się Ron.
– Tak aportuje się z nim tam, a Ci nic do tego . – Odrzekała i wzięła swój płaszcz i powiedziała do Draco.
– Chodź, nie zwracaj na niego uwagi. – Też wziął płaszcz i wyszedł za Granger . Potter siedział i się śmiał pod nosem z tej sytuacji. Ron usiadł i zajął się pracą. W tym samym czasie Malfoy i Granger byli już a w Azkabanie. Weszli do niego i idąc koło siebie po środku mijali cele. Idąc z Malfoy rozglądał się zobaczył swojego ojca Lucjusza Malfoya, siedział na krześle z głową w dół było widać że żałuje tego co kiedyś robił.– Malfoy co ty robisz z tą szlamą ? - Hahahhah . Szlama tutaj. – Padły takie zdania do nich . Gdy nagle Draco stanął i powiedział:
- Przybywamy z Ministerstwa, nie potrzebne są te komentarze. -Zapadła cisza. Po chwili ktoś zaczął się śmiać jakaś kobieta. Malfoy podszedł do niej. Jej cela była na samym końcu więzienia była to Susan Rowle żona Thorfinn Rowle Miała rude kręcone włosy, była w średnim wzroście. Ma trzydzieści siedem lat. Gdy Malfoy ją ujrzał odwrócił się i szedł w stronę Hermiony która szła do niego.:- Malfoy, Draco Malfoy… - Powiedziała. - Hmnnn .. Podobny do ojca ..Pamiętaj co musisz zrobić. – Mówiła to nakładając duży nacisk na „musisz”. Odwrócił się .
– Nie, nic nie muszę, i nie zrobię tego . – Pod denerwowany Malfoy powiedział.
- Czarny pan wybrał Cię do tego zadania. Pamiętaj kto raz stał się śmierciożercą nigdy nie przestaje nim być! – Mówiła to ze sztucznym uśmiechem na twarzy.– Nie! Nie jestem już śmierciożercą . ! A czarny pan już nie żyje . – Mówił już wkurzony Draco . Wziął Granger za rękę chcieli już się aportować gdy nagle usłyszeli.
– Masz rację idź sobie z tą szlamą! – Uśmiechnęła się bardziej. Malfoy puścił rękę Hermiony wyjął różdżkę i przyłożył ją do szyi Susan i powiedział : - Nie masz prawa ją tak nazywać!– Rudej kobiecie znikł uśmiech i przestraszyła się. Hermiona podeszła do Draco i wzięła go za rękę aportowała ich do Departamentu.
– Ja będę się aportował do Azkabanu. – Uśmiechnięty odsunął się od stołu i sięgał po płaszcz ,gdy nagle Hermiona krzyknęła :
– Nie, ty nigdzie nie idziesz! - Niby, dlaczego ?
– Bo ja idę z …… z Draco .
– Z nim ? - Zaśmiał się Ron.
– Tak aportuje się z nim tam, a Ci nic do tego . – Odrzekała i wzięła swój płaszcz i powiedziała do Draco.
– Chodź, nie zwracaj na niego uwagi. – Też wziął płaszcz i wyszedł za Granger . Potter siedział i się śmiał pod nosem z tej sytuacji. Ron usiadł i zajął się pracą. W tym samym czasie Malfoy i Granger byli już a w Azkabanie. Weszli do niego i idąc koło siebie po środku mijali cele. Idąc z Malfoy rozglądał się zobaczył swojego ojca Lucjusza Malfoya, siedział na krześle z głową w dół było widać że żałuje tego co kiedyś robił.– Malfoy co ty robisz z tą szlamą ? - Hahahhah . Szlama tutaj. – Padły takie zdania do nich . Gdy nagle Draco stanął i powiedział:
- Przybywamy z Ministerstwa, nie potrzebne są te komentarze. -Zapadła cisza. Po chwili ktoś zaczął się śmiać jakaś kobieta. Malfoy podszedł do niej. Jej cela była na samym końcu więzienia była to Susan Rowle żona Thorfinn Rowle Miała rude kręcone włosy, była w średnim wzroście. Ma trzydzieści siedem lat. Gdy Malfoy ją ujrzał odwrócił się i szedł w stronę Hermiony która szła do niego.:- Malfoy, Draco Malfoy… - Powiedziała. - Hmnnn .. Podobny do ojca ..Pamiętaj co musisz zrobić. – Mówiła to nakładając duży nacisk na „musisz”. Odwrócił się .
– Nie, nic nie muszę, i nie zrobię tego . – Pod denerwowany Malfoy powiedział.
- Czarny pan wybrał Cię do tego zadania. Pamiętaj kto raz stał się śmierciożercą nigdy nie przestaje nim być! – Mówiła to ze sztucznym uśmiechem na twarzy.– Nie! Nie jestem już śmierciożercą . ! A czarny pan już nie żyje . – Mówił już wkurzony Draco . Wziął Granger za rękę chcieli już się aportować gdy nagle usłyszeli.
– Masz rację idź sobie z tą szlamą! – Uśmiechnęła się bardziej. Malfoy puścił rękę Hermiony wyjął różdżkę i przyłożył ją do szyi Susan i powiedział : - Nie masz prawa ją tak nazywać!– Rudej kobiecie znikł uśmiech i przestraszyła się. Hermiona podeszła do Draco i wzięła go za rękę aportowała ich do Departamentu.
Gdy Hermiona i Draco po aportowaniu się wychodzili z kominka już w Departamencie wkurzony Malfoy – Ja muszę tam wrócić pokazać tej Susan że nie wolno nikogo nazywać „szlamą „. – Hermiona zatrzymała go i powiedziała : - Daj już spokój. Nie denerwuj się. Nic się takiego nie stało, przywykłam do tych komentarzy chodź czasem przykro mi jest. – odparła Granger . Stojąc przed Draco i trzymając go za ręce oraz patrząc mu prosto w oczy. – Ale Hermiono.. Nikt nie ma prawa nikogo tak nazywać, szczególnie ciebie . – uspokoił się troszkę . – Chodź już do naszego biura. – Odparła i odwróciła go razem udali się do biura. W środku spotkali Rona i Harrego ,którzy szykowali się do wyjścia. –Gdzie idziecie ? – spytała Granger .- Idziemy do księgarni, było tam włamanie. Ciekawe kto to zrobił . – Do zobaczenia wieczorem. – Ah.. Bym zapomniała . Do zobaczenia . – Uśmiechnęła się do Pottera a on odwzajemnił to . Ron z Harrym wyszli z biura po czym udali się do księgarni. Hermiona usiadła i zaczęła uzupełniać akta z dzisiejszej kontroli w Azkabanie. –Chcesz coś do picia ? –spytał się Draco. – Tak , bardzo chętnie. Herbatkę jak można .– Uśmiechnęła się do niego . Po chwili przyniósł jej do stołu – Proszę . – Powiedział – Dziękuję .
***
W tym samym czasie Harry i Ron byli w księgarni, gdy stanęli przed budynkiem widzieli powybijane okna i wyłamane drzwi. Weszli. W środku większość książek była przewrócona kilka półek też. Ale kasa z galeonami była nie ruszona, nic nie zginęło. Zdziwiony Potter tym że nic nie znikło powiedział : - Aperacjum – I nagle na lewej ścianie pojawił się napis :
„I tak dopadniemy tą szlamę „.
- Co to ? – Powiedział przestraszony Ron . – To napis, prawdopodobnie ktoś jest w niebezpieczeństwie . – Odpowiedział Potter, robiący kilka zdjęć . Po czym powiedział – Evanesco- Po czym napis znikł a dwójka przyjaciół udała się do Departamentu . Gdy weszli do biura nikogo już nie zastali było już za piętnaście osiemnaście a oni kończą pracę o siedemnastej . Harry zostawił aparat i zdjęcia. Po chwili był już w domu z Ginny . Po pół godzinie usłyszeli dzwonek do drzwi Ginny poszła otworzyć . Przed drzwiami ujrzała Hermionę, zaprosiła ją do środka. Weszła, zdjęła płaszcz i poszła do salonu gdzie było smacznie wyglądające jedzenie, na stole i trzy nakrycia. Wszyscy zasiedli do kolacji i zaczęli jeść w trakcie Ginny zapytała się Hermiony : - Będziesz mogła za kilka dni iść ze mną na zakupy. Muszę kupić suknię na ślub . – Wszyscy uśmiechnęli się . – Tak, oczywiście że pójdę . –Odparła Granger . Rozmawiali do późna aż Hermiona powiedział – Czas już na mnie zasiedziałam się . Do zobaczenia . – Pożegnała się i aportowała do domu . Umyła się i poszła spać .
***
W tym samym czasie Harry i Ron byli w księgarni, gdy stanęli przed budynkiem widzieli powybijane okna i wyłamane drzwi. Weszli. W środku większość książek była przewrócona kilka półek też. Ale kasa z galeonami była nie ruszona, nic nie zginęło. Zdziwiony Potter tym że nic nie znikło powiedział : - Aperacjum – I nagle na lewej ścianie pojawił się napis :
„I tak dopadniemy tą szlamę „.
- Co to ? – Powiedział przestraszony Ron . – To napis, prawdopodobnie ktoś jest w niebezpieczeństwie . – Odpowiedział Potter, robiący kilka zdjęć . Po czym powiedział – Evanesco- Po czym napis znikł a dwójka przyjaciół udała się do Departamentu . Gdy weszli do biura nikogo już nie zastali było już za piętnaście osiemnaście a oni kończą pracę o siedemnastej . Harry zostawił aparat i zdjęcia. Po chwili był już w domu z Ginny . Po pół godzinie usłyszeli dzwonek do drzwi Ginny poszła otworzyć . Przed drzwiami ujrzała Hermionę, zaprosiła ją do środka. Weszła, zdjęła płaszcz i poszła do salonu gdzie było smacznie wyglądające jedzenie, na stole i trzy nakrycia. Wszyscy zasiedli do kolacji i zaczęli jeść w trakcie Ginny zapytała się Hermiony : - Będziesz mogła za kilka dni iść ze mną na zakupy. Muszę kupić suknię na ślub . – Wszyscy uśmiechnęli się . – Tak, oczywiście że pójdę . –Odparła Granger . Rozmawiali do późna aż Hermiona powiedział – Czas już na mnie zasiedziałam się . Do zobaczenia . – Pożegnała się i aportowała do domu . Umyła się i poszła spać .
niedziela, 20 stycznia 2013
Rozdział 1
Po
ukończeniu Hogwartu Harry związał się
z Ginny, a Hermiona z Ronem.Ginny pracowała jako kelnerka u swojego brata Georga, który miał kawiarnię. Prowadził ją
wraz z żoną Angelina Johnson. Harry, Ron i Hermiona pracowali w Ministerstwie
Magii. Harry i Ron w Biurze Aurorów a,
ich szefem był Gawain Robards. Hermiona pracowała w Departamencie Magicznych Wypadków i Katastrof. Po roku
Hermiona została wezwana do Kingsley Shacklebolt na rozmowę. Dziewczyna weszła do biura szefa, rozglądała się po pomieszczeniu.
-Dzień Dobry panie Shacklebolt.
-Dzień Dobry panie Shacklebolt.
-Witaj Granger.
-Coś się
stało? – przestraszona dziewczyna nie wiedziała o co chodzi.
-Nie, ale za
ostatni rok pracy w naszym Ministerstwie
dostała pani awans za doskonale wykonywaną pracę. Od jutra będzie pani pracować w Biurze Aurorów.
- Naprawdę.(?) Cudownie.–Uradowała się.
-Zaczyna Pani
jutro o dziewiątej rano. Dzisiaj
organizuję małe przyjęcie z okazji urodzin mojej żony Berty o godzinie osiemnastej . Może przyjdzie Pani?
-Bardzo
chętnie przyjdę. Do widzenia.
-Do widzenia.
Hermiona wyszła
od ministra bardzo szczęśliwa. Powiadomiła przyjaciół o swoim sukcesie .
Wszyscy jej gratulowali awansu.
Wieczorem
Hermiona wybrała się razem z Ronem na przyjęcie. Była ubrana w czarną do kolan sukienkę, i miała buty na nie dużym obcasie. Po przyjściu Ron poszedł
porozmawiać z Harrym, a ona poszła do Ginny . Dziewczyny zaczęły rozmawiać. Podczas
rozmowy Hermiona zauważyła że Ginny zachowuje się jakoś inaczej spytała się jej co się stało.
- Ginny, coś
się stało ? Zachowujesz się jakoś inaczej,
cały czas jesteś uśmiechnięta i radosna.
-Tak, moja
droga Harry mi się oświadczył. A ja się zgodziłam. – Mówiła to cały czas z
uśmiechem i zachwytem.
- Gratulację! Przynajmniej wam się układa. – Mówiła to pierw z uśmiechem na twarzy a
później napłynęły jej łzy do oczu.
-Dziękuję. A
co z Ronem?– Jej uśmiech troszkę zniknął z twarzy.
- Wiesz
ostatnio strasznie się kłócimy i …. – Przerwała mówić, ponieważ minister chciał coś ogłosić. Wszyscy zebrali się koło
niego. A on zaczął mówić: - Pana Pottera, Pana Weasleya,
Pana Malfoya
i Pannę Granger proszę żeby za dziesięć minut przyszli do mojego biura. Dziękuję za
uwagę. Proszę się bawić dalej. - Po
tej wypowiedzi wszyscy wrócili do zabawy.Tylko czwórka przyjaciół rozmawiała.
-Po co on chce nas widzieć? I jeszcze tego Malfoya? –
Zaczął mówić Ron .
-Nie wiem- Odpowiedział Harry równo z Hermioną.
-Idzie już, bo się spóźnicie. – Popędzała ich Ginny .
Trójka przyjaciół poszła do biura ministra z niepewnością. Pan Shacklebolt zaprosił ich do środka.W środku czekał już Malfoy.
-Idzie już, bo się spóźnicie. – Popędzała ich Ginny .
Trójka przyjaciół poszła do biura ministra z niepewnością. Pan Shacklebolt zaprosił ich do środka.W środku czekał już Malfoy.
-Witajcie. – Zaczął mówić Minister. – Chciałem żebyście się
dowiedzieli że wasza grupa będzie od dzisiaj razem pracować. - W tym samym czasie wleciała sowa z liścikiem do ministra, on przeczytawszy to powiedział następujące słowa: - Bardzo was przepraszam muszę wyjść. Proszę poczekajcie.– Wyszedł z pomieszczenia. Czwórka ludzi została w środku czekając
niecierpliwie na Ministra.
- Bardzo was przepraszam..-
Zaczął mówić Dracon. Ale
Hermiona mu przerwała.
- Ty jeszcze masz czelność się odzywać do nas po tym co nam zrobiłeś? –
Wkurzona Hermiona zaczęła mówi , ale ją Harry wziął za rękę i powiedział. – Hermiona, posłuchajmy co ma nam do
powiedzenia. –Harry, mówił spokojnym głosem . – Ale, Harry …
-Ciii..- Powiedział Harry lekko się uśmiechając do niej.
Hermiona uspokoiła się i usiadła. A Draco dalej mówił.
- Chciałbym was przeprosić za wszystko co się zdarzyło w szkole, ale w końcu byliśmy tylko dziećmi . Przepraszam Cię Granger za to że nazwałem
Cię „ szlamą „ nigdy nie zwracam uwagi na to. Ale rodzice mi wpajali że nie mogę
zadawać się z „szlamami „. Potter chciałem Cię przeprosić za to że walczyłem z
tobą ale rodzice mi kazali. Chciałem
też podziękować Ci za uratowanie życia. Dziękuję. Nigdy nie byłem i nie jestem śmierciożercą, musiałem nim być,
ponieważ mój ojciec zawiódł Voldemorta otrzymałem
również
misję zabicia Albusa Dumbledore'a pod
groźbą własnej śmierci lub ludzi, których kocham. Ale nie mogłem tego zrobić. Zmieniłem się . Już nie jestem taki. – Draco mówił
to wolno, z przekonaniem. Trójka przyjaciół wybaczyła mu. Ale miała do niego
jeszcze dystans.
- Dobra Malfoy. Wierzymy Ci.- Powiedział Potter z uśmiechem
na twarzy.
W tym samym czasie wszedł Minister. –Przepraszam was że
musieliście tyle czekać, macie tutaj klucz do własnego kąta w Departamencie
oraz akta z pierwszą sprawą . Jutro zaczynacie, ale dzisiaj możecie się bawić . – Mówił uśmiechnięty.
Wszyscy wyszli z biura i zaczęli
rozmawiać w piątkę.
Harry stanął za Ginny i przytulił ją. Po chwili zaczął
mówić. – Mamy dla was wiadomość. Oświadczyłem się Ginny a ona się zgodziła. –
Z radością to mówił. Przyjaciele i nawet Draco złożyli im gratulacje . Po tym
wydarzeniu każdy wrócił do domu . W końcu na następny dzień musieli iść do pracy.
***
Następnego dnia czarodzieje spotkali się w ministerstwie. Stali przed drzwiami do swojego biura. Byli ubrani w szaty. Szaty były koloru czarnego sięgały aż do kostek. Miały kołnierzyk białego koloru. Harry wyjął klucz który dostał od Ministra. Przekręcił i drzwi się otworzyły. Za drzwiami ujrzeli trzy duże okna z czarnymi roletami takimi samymi jakie były w Hogwadzie. Przypomniało im się lekcje ze Snapem. Po prawej stronie było dużo regałów z książkami, przypominało to mini bibliotekę, a po lewej stronie były szafki z aktami więźniów z Azkabanu i nie tyko. Na środku pomieszczenia znajdował się kwadratowy stół. Weszli po kolei pierw: Harry, Hermiona, Ron i Draco. Naprzeciwko Hermiony siedział Harry, a koło niej Draco i Ron. Gdy wszyscy usiedli Hermiona otworzyła akta, które dostała wczoraj od Ministra było w nich że widziano dementora w zakazanym lesie. Hermiona razem z Ronem aportowali się do Zakazanego Lasu. Weszli do niego, wyciągnęli różdżki i powiedziel -Lumos – i zrobiło się jaśniej . Szli dalej, gdy nagle powiał wiatr a coś czarnego poruszyło się za drzewem. Nagle Hermiona krzyknęła: - Ekspekto patronum . –Pojawiła się wydra, ale nic się nie stało, podeszli bliżej i zobaczyli że jakiś kawałek czarnego materiału zaczepił się o drzewo . Postanowili go ściągnąć i zakończyć sprawę. Hermiona chciała się już aportować do Departamentu gdy, nagle Ron złapał ją za rękę i powiedział:- Hermiono wiesz dobrze o tym że, od jakiegoś czasu już źle się między nami układa. Chcę zakończyć ten związek. Koniec z nami. – Gdy to mówił był bardzo podenerwowany tą całą sytuacją , patrzył jej cały czas prosto w oczy, widział jak jej łzy napływały do oczu. Hermiona zabrała rękę i aportowała się do Ginny. Płacząc opowiedziała jej wszystko. – Nie martw się wszystko się jakoś ułoży. –Powiedziała Ginny lekko się uśmiechając do niej. – Może masz rację. – Odparła Hermiona. – Połóż się, prześpij. Jutro poczujesz się lepiej. – Uśmiechnęła się i przykryła Granger kocem. –Dobranoc. – I zasnęła. Ginny zamknęła drzwi od pokoju i poszła do kuchni w której siedział Harry z Ronem. Wkurzona na Rona zaczęła rozmowę. – Czemu jej to zrobiłeś, dlaczego? - Poznałem kogoś, ale to i tak nie jest twoja sprawa. – Po tym aportował się do swojego mieszkania . Harry przytulił swoją narzeczoną, po czym poszli spać. ***Następnego dnia Hermiona wstała i zeszła na dół, razem z Harrym i Ginny zjedli śniadanie i razem z Potterem udała się do Ministerstwa . Weszli do pomieszczenia w środku siedział już Ron i Draco. Wkurzona Granger nie dała po sobie niczego poznać, usiadła do stołu i zajęła się pracą. Zapadła cisza po kilku godzinach przyleciał „wyjec” do Rona. Zaciekawiony Potter powiedział do niego. – No otwórz go. – No i Weasley otworzył go i zaczął mówić: - „ Drogi Ronie z miłą chęcią pójdę z tobą na mecz Quidditcha, nie mogę się już tego do czekać. Buziaczki, twoja Astoria. – List się porwał , a Hermiona wybiegła z płaczem. – Czy to jest Astoria Greengrass ? – spytał się Malfoy. – Tak, to ona a co? – Fuknął Ron. – Byłem z nią, zostawi Cię dla innego, zobaczysz. – odpowiedział Malfoy i wyszedł za Hermioną. Zobaczył ją jak płacze przy fontannie, podszedł do niej i dał jej chusteczkę. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się. I przytuliła się do niego wbijając nie chcąco paznokcie w jego plecy. Malfoy nie wiedział co ma zrobić objął ją. Po chwili puściła go i zaczęła rozmowę.– Dziękuję. – On odwzajemnił to uśmiechem. I powiedział - Wracajmy do biura. – Zgodziła się i poszli razem. Gdy doszli do drzwi otworzył je i przepuścił Hermionę, gdy ujrzała Rona chciała się cofnąć ale nie mogła, bo za nią stał Malfoy. Popatrzyła na niego, a on uśmiechnął się i weszli razem. Usiedli, do końca pracy była cisza. Gdy skończyli wszyscy wychodzili a Malfoy zagadał do Granger. – Hermiona, tak blado wyglądasz zapraszam Cię na kolację. – Uśmiechnęła się i zgodziła. Aportowali się do restauracji„ Express „ . Weszli, i usiedli na końcu Restauracji, zjedli kolację i zaczęli rozmawiać. Aż Granger zapomniała o Ronie. Po tym rozstali się, i aportowali się do domów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


.jpg)
