niedziela, 20 stycznia 2013

Rozdział 1



Po ukończeniu Hogwartu  Harry związał się z Ginny, a Hermiona z Ronem.Ginny pracowała jako kelnerka u swojego brata Georga, który miał kawiarnię. Prowadził ją wraz z żoną Angelina Johnson. Harry, Ron i Hermiona pracowali w Ministerstwie Magii. Harry i Ron w Biurze  Aurorów a, ich szefem był Gawain Robards. Hermiona pracowała w Departamencie  Magicznych Wypadków i Katastrof. Po roku Hermiona została wezwana do Kingsley Shacklebolt na rozmowę. Dziewczyna weszła do biura szefa, rozglądała się po pomieszczeniu.
-Dzień Dobry panie Shacklebolt.
-Witaj Granger.
-Coś się stało? – przestraszona dziewczyna nie wiedziała o co chodzi.
-Nie, ale za ostatni rok pracy w  naszym Ministerstwie dostała pani awans za doskonale wykonywaną pracę. Od jutra będzie pani pracować w  Biurze Aurorów.
- Naprawdę.(?) Cudownie.–Uradowała się.
-Zaczyna Pani jutro o dziewiątej rano.  Dzisiaj organizuję małe przyjęcie z okazji urodzin mojej żony Berty  o godzinie osiemnastej . Może przyjdzie Pani? 
-Bardzo chętnie przyjdę. Do widzenia.
-Do widzenia.
Hermiona wyszła od ministra bardzo szczęśliwa. Powiadomiła przyjaciół o swoim sukcesie . Wszyscy jej gratulowali awansu.
Wieczorem Hermiona wybrała się razem  z Ronem na przyjęcie. Była ubrana w czarną do kolan sukienkę, i miała buty na nie dużym obcasie.  Po przyjściu Ron poszedł porozmawiać z Harrym, a ona poszła do Ginny . Dziewczyny zaczęły rozmawiać. Podczas rozmowy Hermiona zauważyła że Ginny zachowuje się  jakoś inaczej spytała się jej co się stało.
- Ginny, coś się stało ?  Zachowujesz się jakoś inaczej, cały czas jesteś uśmiechnięta i radosna.
-Tak, moja droga Harry mi się oświadczył. A ja się zgodziłam. – Mówiła to cały czas z uśmiechem i zachwytem.
- Gratulację! Przynajmniej wam się układa. – Mówiła to pierw z uśmiechem na twarzy a później napłynęły jej łzy do oczu.
-Dziękuję. A co z Ronem?– Jej uśmiech troszkę zniknął z twarzy.
- Wiesz ostatnio strasznie się kłócimy i …. – Przerwała mówić, ponieważ minister  chciał coś ogłosić. Wszyscy zebrali się koło niego. A on zaczął mówić: - Pana Pottera, Pana Weasleya,
Pana Malfoya i Pannę Granger proszę  żeby za dziesięć minut przyszli do mojego biura. Dziękuję za uwagę. Proszę się bawić dalej. -  Po tej wypowiedzi wszyscy wrócili do zabawy.Tylko czwórka przyjaciół rozmawiała.
-Po co on chce nas widzieć? I jeszcze tego Malfoya? – Zaczął mówić Ron .
-Nie wiem- Odpowiedział Harry równo z Hermioną.
-Idzie już, bo się spóźnicie. – Popędzała ich Ginny .
Trójka przyjaciół poszła do biura ministra z niepewnością. Pan Shacklebolt zaprosił ich do środka.W środku czekał już Malfoy.
-Witajcie. – Zaczął mówić Minister. – Chciałem żebyście się dowiedzieli że wasza grupa będzie od dzisiaj razem pracować. - W tym samym czasie wleciała sowa z liścikiem do ministra, on przeczytawszy to powiedział następujące słowa: - Bardzo was przepraszam muszę wyjść. Proszę poczekajcie.– Wyszedł z pomieszczenia. Czwórka ludzi została w środku czekając niecierpliwie na Ministra.
- Bardzo was przepraszam..-  Zaczął mówić Dracon. Ale Hermiona mu przerwała.
- Ty jeszcze masz czelność  się odzywać do nas po tym co nam zrobiłeś? – Wkurzona Hermiona zaczęła mówi , ale ją Harry wziął za rękę i powiedział. – Hermiona, posłuchajmy co ma nam do powiedzenia. –Harry, mówił spokojnym głosem . – Ale, Harry …
-Ciii..- Powiedział Harry lekko się uśmiechając do niej. Hermiona uspokoiła się i usiadła. A Draco dalej mówił.
- Chciałbym was przeprosić za wszystko co się zdarzyło w szkole, ale w końcu byliśmy tylko dziećmi . Przepraszam Cię Granger za to że nazwałem Cię „ szlamą „ nigdy nie zwracam uwagi na to. Ale rodzice mi wpajali że nie mogę zadawać się z „szlamami „. Potter chciałem Cię przeprosić za to że walczyłem z tobą ale rodzice mi kazali.  Chciałem też podziękować Ci za uratowanie życia. Dziękuję. Nigdy nie byłem i nie  jestem śmierciożercą, musiałem nim być, ponieważ mój ojciec zawiódł Voldemorta  otrzymałem   również misję zabicia Albusa Dumbledore'a  pod groźbą własnej śmierci lub ludzi, których kocham. Ale nie mogłem tego zrobić.  Zmieniłem się . Już nie jestem taki. – Draco mówił to wolno, z przekonaniem. Trójka przyjaciół wybaczyła mu. Ale miała do niego jeszcze dystans.
- Dobra Malfoy. Wierzymy Ci.- Powiedział Potter z uśmiechem na twarzy.
W tym samym czasie wszedł Minister. –Przepraszam was że musieliście tyle czekać, macie tutaj klucz do własnego kąta w Departamencie oraz akta z pierwszą sprawą . Jutro zaczynacie, ale dzisiaj  możecie się bawić . – Mówił uśmiechnięty. Wszyscy wyszli  z biura i zaczęli rozmawiać  w piątkę.
Harry stanął za Ginny i przytulił ją. Po chwili zaczął mówić. – Mamy dla was wiadomość. Oświadczyłem się Ginny a ona się zgodziła. – Z radością to mówił. Przyjaciele i nawet Draco złożyli im gratulacje . Po tym wydarzeniu każdy wrócił do domu . W końcu  na następny dzień musieli iść do pracy.  

                                          ***

Następnego dnia czarodzieje spotkali się w ministerstwie. Stali przed drzwiami do swojego biura. Byli ubrani w szaty. Szaty były koloru czarnego sięgały aż do kostek. Miały kołnierzyk białego koloru. Harry wyjął klucz który dostał od Ministra. Przekręcił i drzwi się otworzyły. Za drzwiami ujrzeli trzy duże okna z czarnymi roletami takimi samymi jakie były w Hogwadzie. Przypomniało im się lekcje ze Snapem. Po prawej stronie było dużo regałów z książkami, przypominało to mini bibliotekę, a po lewej stronie były szafki z aktami więźniów z Azkabanu i nie tyko. Na środku  pomieszczenia znajdował się kwadratowy stół. Weszli po kolei pierw: Harry, Hermiona, Ron i Draco. Naprzeciwko Hermiony siedział Harry, a koło niej Draco i Ron.  Gdy wszyscy usiedli Hermiona otworzyła akta, które dostała wczoraj od Ministra było w nich że widziano dementora  w zakazanym lesie. Hermiona razem z Ronem aportowali się  do Zakazanego Lasu. Weszli do niego, wyciągnęli różdżki i powiedziel -Lumos – i zrobiło się jaśniej .  Szli dalej, gdy nagle powiał wiatr a coś czarnego poruszyło się za drzewem. Nagle Hermiona krzyknęła: -  Ekspekto patronum .  –Pojawiła się wydra, ale nic się nie stało, podeszli bliżej i zobaczyli że  jakiś kawałek czarnego materiału zaczepił się o drzewo . Postanowili go ściągnąć i zakończyć sprawę. Hermiona chciała  się już aportować do Departamentu gdy, nagle Ron złapał ją za rękę i powiedział:- Hermiono wiesz dobrze o tym że, od jakiegoś czasu już źle się między nami układa. Chcę zakończyć ten związek. Koniec z nami. – Gdy to mówił był bardzo podenerwowany tą całą sytuacją , patrzył jej cały czas prosto w oczy, widział jak jej łzy napływały do oczu. Hermiona zabrała rękę i aportowała się do Ginny. Płacząc opowiedziała jej wszystko. – Nie martw się wszystko się jakoś ułoży. –Powiedziała Ginny lekko się uśmiechając do  niej. – Może masz rację. – Odparła Hermiona.  – Połóż się, prześpij. Jutro poczujesz się lepiej. – Uśmiechnęła się i przykryła Granger kocem. –Dobranoc. – I zasnęła. Ginny zamknęła drzwi od pokoju  i  poszła do kuchni w której siedział Harry z Ronem. Wkurzona na Rona zaczęła rozmowę. – Czemu jej to zrobiłeś, dlaczego? - Poznałem kogoś, ale to i tak nie jest  twoja sprawa. – Po tym aportował się do swojego mieszkania . Harry przytulił swoją narzeczoną, po czym poszli spać.                                                   ***

Następnego dnia Hermiona wstała i zeszła na dół, razem z Harrym i Ginny zjedli śniadanie i razem z Potterem udała się do Ministerstwa . Weszli do pomieszczenia w środku siedział już Ron i Draco. Wkurzona Granger nie dała po sobie niczego poznać, usiadła do stołu i zajęła się pracą. Zapadła cisza po kilku godzinach przyleciał „wyjec” do Rona.  Zaciekawiony Potter powiedział do niego. – No otwórz go. – No i Weasley otworzył go i zaczął mówić: - „ Drogi Ronie z miłą chęcią pójdę z tobą na mecz   Quidditcha, nie mogę się już tego do czekać. Buziaczki, twoja Astoria. – List się porwał , a Hermiona wybiegła z płaczem. – Czy to jest  Astoria Greengrass ? – spytał się Malfoy. – Tak, to ona a co? – Fuknął Ron. – Byłem z nią, zostawi Cię dla innego, zobaczysz. – odpowiedział Malfoy i wyszedł za Hermioną. Zobaczył ją jak płacze przy fontannie, podszedł do niej i dał jej chusteczkę. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się. I przytuliła się do niego wbijając nie chcąco paznokcie w jego plecy. Malfoy nie wiedział co ma zrobić objął ją. Po chwili puściła  go i zaczęła rozmowę.– Dziękuję. – On odwzajemnił to uśmiechem. I powiedział -  Wracajmy do biura. – Zgodziła się i poszli razem.     Gdy  doszli do drzwi otworzył je i przepuścił Hermionę, gdy ujrzała Rona chciała się cofnąć ale nie mogła, bo za nią stał Malfoy. Popatrzyła na niego, a on uśmiechnął się i weszli razem. Usiedli, do końca pracy była cisza. Gdy skończyli wszyscy wychodzili a Malfoy zagadał do Granger. – Hermiona, tak blado wyglądasz zapraszam Cię na kolację. – Uśmiechnęła się i zgodziła. Aportowali się do restauracji„ Express „ . Weszli, i usiedli na końcu Restauracji, zjedli kolację i zaczęli rozmawiać. Aż Granger zapomniała o Ronie. Po tym rozstali się, i aportowali się do domów. 




2 komentarze: